Makaroniki bardzo lubię. Przygotowywałam je już kilkakrotnie, choć nigdy nie zdążę zrobić zdjęć, żeby pokazać Wam. Tym razem postanowiłam zrobić coś w rodzaju połączenia makaroników z kruchymi ciasteczkami. Pomyślałam, że kiedy upiekę je w formie niezbyt grubych małych placuszków, wtedy staną się bardziej chrupiące i przypominające kruche ciasteczka. Udało się.
Składniki:
6 białek
szczypta soli
1 szklanka cukru
1 łyżeczka esencji waniliowej
200 g mielonych migdałów
(Z podanej wyżej proporcji wyszły mi 4 duże blaszki – takie, które znajdują się na wyposażeniu każdej kuchenki.)
Białka ubić z solą i dodawanym stopniowo cukrem. Jeśli ktoś nie ma cierpliwości, dobrze jest zastąpić zwykły cukier pudrem. Po ubiciu dodać esencję waniliową i przesiane przez grubsze sitko zmielone migdały. Całość dobrze połączyć.
Na blaszkę wyłożoną pergaminem nakładać łyżką “placuszki”. Powinny być niezbyt grube, oddalone od siebie o około 2 cm. Blaszkę odstawić na przynajmniej 30-40 minut, podobnie, jak przy pieczeniu makaroników.
Piekarnika nagrzać do temperatury 160 stopni, wstawić ciasteczka i piec około 12-14 minut.
Z papieru zdejmować po lekkim przestudzeniu.
Część ciasteczek lekko oblałam polewą czekoladową i obsypałam płatkami migdałowymi. Resztę schrupaliśmy bez dodatków.



