Marynowana cebulka jest dodatkiem dość znanym. Najczęściej marynuje się niewielkie sztuki w całości. Ładnie wyglądają potem takie drobne kuleczki dorzucone do sałatek. Ja pokusiłam się o zamarynowanie czerwonej, posiekanej w półplasterki. Idealny dodatek do pieczonych mięs czy też grillowanych. Samo przygotowanie zajmuje dosłownie kilkanaście minut, warto jest więc zrobić kilka mniejszych słoiczków i mieć w razie potrzeby pod ręką. Dlaczego piszę o mniejszych słoiczkach? Bo przygotowana tym sposobem cebula zajmuje bardzo mało miejsca – z trzech średnich czerwonych cebul wyszedł mi jeden niewielki słoik po dżemie.
Zalewa:
2 szklanki wody,
2 łyżeczki ziaren kolendry,
2 średnie liście laurowe (pokruszone),
1 łyżeczka ziarenek białej gorczycy,
2 łyżeczki cukru,
3 łyżeczki soli,
1/3 szklanki 10 % octu.
Wodę, przyprawy, sól i cukier zagotować w garnuszku. Po około 2 minutach gotowania na niewielkim ogniu, wlać ocet. Zdjąć z ognia i pozostawić pod przykryciem na kilka minut.
Cebulę obrać, pokroić w plasterki lub półplasterki. Wywar przecedzić i włożyć do niego pokrojoną cebulę. Zagotować wszystko razem i przełożyć do umytych i wyparzonych słoiczków. (Cebulę lekko ugnieść, słoiki dopełnić octowym wywarem.) Zakręcić i odstawić do góry dnem do wystygnięcia. Po dwóch-trzech dniach można zajadać 🙂
Jeśli cebulkę robimy do zjedzenia na bieżąco, wtedy nie trzeba słoików pasteryzować, wystarczy przechowywać w lodówce. Jeśli jednak chcemy zrobić zapas, wtedy kilkuminutowa pasteryzacja jest potrzebna.



