Bakłażany najczęściej robię zapiekane z najróżniejszym farszem. Można je również podać jako taki prawie-bigos, czyli caponatę. Do tego kawałek świeżej bułki i już nic więcej do szczęścia nie trzeba. Można też pokusić się o podanie gorącej lub przestudzonej caponaty na chrupiącej grzance, a wtedy mamy już pyszną bruschettę caponatę. Kto raz spróbuje, ten nie zapomni i będzie wracać, jestem tego pewna.
Składniki:
2 średnie bakłażany
3-4 średnie pomidory
5-6 większych ząbków czosnku
1 średnia cebula
oliwa z oliwek
oregano
natka pietruszki
ocet winny
sól
świeżo mielony pieprz
Bakłażany opłukać, osuszyć i pokroić w większe kawałki. (Zbyt małe będą za bardzo piły oliwę.) Pomidory sparzyć, obrać ze skóry i pokroić w podobnej wielkości kawałki. Czosnek obrać i niezbyt drobno posiekać. Cebulę obrać i pokroić w cienkie piórka. Na oliwie obsmażyć bakłażana. (Będzie wpijał oliwę, wiec trzeba jej ewentualnie dolać. Nadmiar jej nie zaszkodzi potrawie, oczywiście z rozsądkiem.) Kiedy zacznie się rumienić dodać cebulę, a następnie czosnek i po chwili pomidory.
Przyprawić oregano, solą, pieprzem i octem. Udusić do miękkości.
Teoretycznie do caponaty powinniśmy jeszcze użyć kaparów i oliwek, a cebuli nie koniecznie. Nie ma jednak jedynego i słusznego przepisu na caponatę, więc ja robię po swojemu.
Tak przygotowaną caponatę nakładamy na kawałki polanej oliwą z oliwek i opieczonego w piekarniku lub na patelni chleba lub ciabatty i…zajadamy ze smakiem. (Bruschetta powinna być przygotowana z pieczywa na zakwasie.)
Co powiecie na taką grzankę?