Ugotować kaszę na sypko nie jest prosto – tak wielu z nas uważa. Ale to nieprawda, to wcale nie jest trudne. Postaram się przekonać Was o tym i zachęcić do jedzenia kasz, bo warto.
Kasze dostarczają nam sporą ilość węglowodanów złożonych, które są prawdziwym paliwem dla naszych komórek. Są dość kaloryczne, ale (paradoksalnie) nie tuczą nas. Jeśli chcemy zrzucić parę kilogramów, jedzmy kasze.
Kasze to także źródło witaminy E, kwasu foliowego (ważny dla kobiet w ciąży i planujących ciążę), witamin z grupy B, cynku, żelaza, magnezu, a także manganu i miedzi. Duże znaczenie ma błonnik, który wspomaga trawienie i poprawia perystaltykę jelit. Najzdrowsze są kasze jak najmniej przetwarzane, oczyszczane i rozdrabniane.
W jaki sposób gotować kasze?
Kasze zawierają sporo mączki, która wytwarza się poprzez ocieranie się o siebie ziarenek na przykład podczas transportu. Ta mączka podczas gotowania zamienia się w klej, stąd właśnie kłopot z ugotowaniem kaszy na sypko. Oczywiście, są potrawy, gdzie zależy nam własnie na kleistości (np. kotlety z kaszy), ale najczęściej wolimy kaszę nie pod postacią zbitej bryły, prawda?
- Do garnka wsyp potrzebną ilość kaszy (jęczmiennej, jaglanej, gryczanej), postaw na średnim ogniu i mieszając upraż. Delikatnie, nie za mocno, żeby nie przypalić.
- Mieszaj, potrząsaj garnkiem. Kiedy ziarenka kaszy będą delikatnie podskakiwać, a kasza zacznie pachnieć, zestaw ją z ognia.
- Wlej do garnka wodę i dokładnie wymieszaj z kaszą. Wypłucz dokładnie kaszę i wylej wodę. Czynność możesz powtórzyć aż woda będzie klarowna.
- Garnek postaw na ogniu i zalej kaszę wodą tak, aby poziom wody był minimalnie wyższy od poziomu kaszy.
- Na niewielkim ogniu ugotuj kaszę do miękkości. Gdyby wody było zbyt mało, dolej odrobinę.
Właśnie w taki sposób gotuję kasze i nie mam kłopotu z ich zbrylaniem oraz ze zbędną kleistością. Są naprawdę sypkie i łatwe do wymieszania z dodatkami, przyprawami i ziołami. Polecam Wam ten sposób 🙂 Prażenie kasz dodaje im smaku, a jaglanej pozbywa charakterystycznej goryczki, nie lubianej przez niektórych. Kiedy polubicie kasze, przestaną się Wam kojarzyć z czymś nudnym, wtedy sami zaczniecie wynajdywać smaczne ich zastosowania.
Starajcie się kupować kasze w zbiorczych opakowaniach, nie w saszetkach. Te saszetkowe są najczęściej gorszego gatunku… A jeśli już macie taką, to rozetnijcie woreczek i dalej postępujcie jak wyżej napisałam.
Kasze (zwłaszcza te najgrubsze) nie muszą oznaczać standardowych jeszcze niedawno dań typu: gęsta posklejana kasza, a do niej równie gęsty, zawiesisty sos mięsny. Kasze są wspaniałą bazą do sałatek czy zapiekanek. Doprawiać je można dowolnie, na słodko, ostro, kwaśno. Kasze lubią zioła i aromatyczne dodatki, a niektóre z nich mogą być zdrową podstawą deserów. Pokazywałam Wam kokosowy deser z kaszy jaglanej, pamiętacie? A kasza manna dodana do błyskawicznego “sypanego” jabłecznika okazała się strzałem w dziesiątkę.
Wyrzućcie z głów przekonanie, że to, co zdrowe MUSI być niesmaczne, a smaczne jest to, co niezdrowe. Bzdura. To, czy coś będzie smaczne, zależy tylko od nas. Jak przygotujemy, co dodamy, taki smak osiągniemy. Jedzcie świadomie, bo warto. Sama po sobie wiem, że zdrowe odżywianie procentuje.