Obiecałam Wam przepis z Karczmy Stara Wozownia. O tym urokliwym lokalu pisałam w jednym z wcześniejszych wpisów. Pani Ania długo dawała się prosić, ale wreszcie się udało. Poniżej znajdziecie coś, czego można spróbować właśnie tam, w Lublewie. Przyznam, że wygląda smakowicie i już nie mogę się doczekać, kiedy zasiądę za stołem, na którym pojawią się własnie te polędwiczki. Na razie jednak musimy zadowolić się przepisem, który zamierzam w najbliższym czasie wypróbować w swojej kuchni.
Polędwiczki:
1 polędwica wieprzowa (ok. 0,5kg)
1 cebula
ząbek czosnku
kilka pieczarek
garść borowików suszonych
2 łyżki gęstej śmietany
przyprawy: sól, pieprz
natka pietruszki
Borowiki zalewamy niedużą ilością wrzątku i moczymy godzinę, a następnie
gotujemy do miękkości. Po ostudzeniu grzyby siekamy, zachowujemy wodę z
gotowania. Polędwicę myjemy, kroimy na centymetrowe plastry, lekko
rozbijamy, obsypujemy pieprzem i solą i odstawiamy na kilkanaście minut.
Następnie smażymy na mocno rozgrzanym tłuszczu (po 2 minuty z każdej
strony). Polędwice odkładamy na talerz. Cebulę drobno siekamy i
podsmażamy na tłuszczu ze smażenia mięsa. Dusimy kilka minut, dodajemy
posiekane grzyby oraz wywar z ich gotowania, wkładamy mięso i dusimy, aż
polędwiczki zmiękną (ok.10 minut). W razie potrzeby podlewamy lekko
wodą. Pod koniec dodajemy śmietanę, przyprawiamy mocniej do smaku.
Placki ziemniaczane:
6 dużych ziemniaków
duża łyżka mąki
jajko
pół łyżeczki soli
olej do smażenia
Ziemniaki ścieramy na tarce o małych oczkach. Jeśli wytworzyło się dużo płynu, należy go odlać, odstawić na chwilę. Płyn wylewamy zostawiając tylko mętny osad (czyli skrobię) i dodajemy go do masy. Do ziemniaków dodajemy jajko, mąkę, sól i dokładnie mieszamy masę łyżką. Na patelni rozgrzewamy sporo oleju, nakładamy placki i kiedy się zezłocą przewracamy na drugą stronę. Wykładamy na talerze wyłożone ręcznikiem papierowym.
Smacznego!
*Przepis wraz ze zdjęciem otrzymałam od pani Ani z Karczmy.